poniedziałek, 20 sierpnia 2012

20.08.2012


Umyłam łazienkę. Umyłam to za mało powiedziane. Doszorowałam. Już wiem jakiego koloru są fugi znajdujące się na podłodze. Usunęłam grzyb z kabiny prysznicowej. Widzę, że umywalka jest za mała. Brakuje mi lustra. Żarówki halogenki trzeba będzie wymienić na ledy. Jakoś na razie nie czuję się tam jak u siebie. Choć już trochę bardziej jestem  u siebie niż jeszcze w środę. Kolory pokoi są moje. Nie ma już atmosfery poprzednich właścicieli. Jest czysto. A może raczej powinnam powiedzieć czyściej. Widzę, że kran w kuchni cieknie. Szafki są paskudne. Trzeba będzie w nich wymienić drzwiczki. W którejś tam kolejności. Kolejność to podstawa. Najpierw piec, potem pralka. Gdzieś w międzyczasie jakaś lampa. Na razie w salonie mam pięknej urody lampę, która składa się z zielonego druta i dużej żarówki. Potem TV lub laptop. Na razie nie umiem się zdecydować jeszcze co pierwsze ;-) Przeraża mnie lekko to, że muszę wyszorować ściany w kuchni. Są powleczone tynkiem, z którego należy zmyć całą naleciałość poprzednich lat. Już czuję się przerażona tą perspektywą.
To się wygadałam. 
Teraz tylko czekać końca dniówki i do roboty ;-)

4 komentarze:

  1. Nikt nie mówił, że będzie łatwo ;) Ale i tak zazdroszę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj... nie jest ;) ale nawet mi się podoba to co się powoli wyłania ;)

      Usuń
  2. Najważniejsze, że jesteś u siebie! :)
    A pracy zawsze jest sporo, jeśli chce się wprowadzić swoje porządki.
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że ta praca się kiedyś skończy. taką cichą nadzieję ;-)

      Usuń