Jakiś czas temu zmieniłam miejsce zamieszkania. Wczoraj moja mama czekała na mnie obok domu. Miała urodziny. Miałyśmy iść do niej. Wychodzę i widzę, że stoi z jakąś starszą kobietą. Mieszka ona w budynku naprzeciw. Mówię grzecznie dzień dobry. Okazuje się, że ta kobieta to żona kuzyna taty mojej mamy. Oki. Przeczytaj sobie to jeszcze raz ;-) W każdym razie wspomina ona jak to przyszła odwiedzić jeszcze jako panienka ze swoim narzeczonym nowo narodzoną córeczkę moich dziadków. Czyli moją mamę. Wtedy właśnie, wychodząc z tych odwiedzin zorientowała się, że sama jest w ciąży. Olśnienie przyszło gdy wymiotowała na róg kamienicy ;-)Stoimy wczoraj i ona pyta moją mamę kiedy właściwie ona ma te urodziny bo już zapomniała. Ze śmiechem mówimy "Właśnie dziś".
Spotkanie to wydało mi się niesamowite ;-)
niedziela, 5 stycznia 2014
czwartek, 2 stycznia 2014
podsumowanie było
Skoro już się podsumowałam to czas na postanowienia.
I tyle.
Bo reszta.... to tylko marzenia ;-)
Dużo podróży motocyklem, rowerem. Dużo pozytywnych ludzi wokół. Dużo odkrywania świata. Dużo zdjęć. Spokój w duszy i miłość do siebie. Dbam o się ;-) Celebruję życie i jestem szczęśliwa.
- Pora na zmiany. POZYTYWNE! Między innymi moja figura.
- Koniec z narzekaniem, na blogu też. Tylko pozytywne szczegóły. Zawsze w końcu jakieś są!
I tyle.
Bo reszta.... to tylko marzenia ;-)
Dużo podróży motocyklem, rowerem. Dużo pozytywnych ludzi wokół. Dużo odkrywania świata. Dużo zdjęć. Spokój w duszy i miłość do siebie. Dbam o się ;-) Celebruję życie i jestem szczęśliwa.
środa, 1 stycznia 2014
cieszę się...
Cieszę się, że rok 2013 się skończył. Nie. Nic z tych rzeczy. Ten rok nie obfitował w katastrofy. Bywały też lata gorsze. Jednak ten rok ciągnął się jak nie przymierzając flaki. Nic takiego w nim się nie działo. Nic się nie stało. Żadnych zmian. Stagnacja. Żadnego małego nawet kroku w przód.
Mam nadzieję, że ten rok przyniesie ze sobą jakieś POZYTYWNE zmiany. I żeby nie było niedomówień. Mam na myśli jedynie POZYTYWNE zmiany!
A ponieważ mam skłonność do podsumowań to teraz się podsumuję. Kolejność jest przypadkowa.
Mam nadzieję, że ten rok przyniesie ze sobą jakieś POZYTYWNE zmiany. I żeby nie było niedomówień. Mam na myśli jedynie POZYTYWNE zmiany!
A ponieważ mam skłonność do podsumowań to teraz się podsumuję. Kolejność jest przypadkowa.
- Był stres. W przeważającej części tego roku. Ciągle się zastanawiam do kiedy mam pracę.
- Poszłam na zabawę karnawałową. Bardzo dobrze się bawiłam, jednak niezbyt długo. Przerwała mi tę zabawę znajoma, ponieważ mam miękkie serce. Trzymałam jej głowę nad kiblem. I złego słowa więcej nie powiem na ten temat... choć czasem samo mi się ciśnie na usta. Jeszcze nie byłam na takiej zabawie na której się świetnie bawiłam!
- Rozpoczęłam moją własną akcję "kartka". Wysłałam ich parę w świat. Takich tradycyjnych. I ucieszyłam się. Dotarły do adresatów i ich ucieszyły.
- Uskuteczniłam przejażdżki rowerowe. Dłuższe i krótsze. W towarzystwie Anioła. Stwierdziłam, że lubię z nim spędzać czas również na rowerze. Choć czasem mam ochotę mu rąbnąć w głowę ciężkim przedmiotem, który akurat mam pod ręką. Potrafi mnie wyprowadzić z równowagi w ciągu zaledwie paru sekund!
- Udany długi weekend w Libercu. Tam była ładna pogoda i początek wiosny a tu... plucha. Miło wspominam ten czas.
- Zmiana Canona na Canona. Okazja ;-)
- Anioł zrobił mi ŚWIŃSTWO nie zabierając mnie na koncert "bo znajomi". Parę miesięcy później zabrał mnie na koncerty gdzie bawiliśmy z tymi samymi znajomymi. I córką. Czyli już WSZYSCY o nas wiedzą ;-)
- Nieznajomy dla którego byłam gotowa porzucić Anioła. Jednak jak widać nieznajomy nie stanął na wysokości zadania. W ogóle mam wrażenie, że nic mu nie byłoby wstanie stanąć ;-) Przepraszam. Chyba nie powinnam... jednak nie potrafię się powstrzymać :-P
- Wreszcie udało mi się odwiedzić Kraków w miłym towarzystwie. I zobaczyć go z innej strony.
- Poznałam nowego kolegę motocyklistę, który chyba nadaje się do naszej bandy ;-)
- Anioł spełnił moje marzenie i zabrał mnie na Lubelszczyzną. Nie zapomnę przejażdżki rowerowej po mieście. Niezapomniane chwile!
- Byłam KAOwcem i zorganizowałam pożegnanie sezonu motocyklowego. Od tamtej pory to ja zostałam "wyznaczona" do organizacji różnych imprez. Teraz już oficjalnie.
- Miałam swoją wystawę fotografii. Jednak zorganizowana była FATALNIE!
- Zostałam członkniem zarządu wspólnoty mieszkaniowej. Mam przeczucie, że mi się to jeszcze czkawką odbije. Chyba, że nie.
- Pomagałam w fundacji... sama nie wiem po co. Nie łudź się. To nie był żaden wzniosły poryw serca.
- Byłam w kinie na filmie "Porachunki" (The Famili) Luc'a Besson. Od tej pory marzę by okazywać emocje jak bohaterzy tego filmu ;-)
- Zasługuję na miłość i rodzinę. Wiem, że nie musi mi tego dać Anioł.
wtorek, 12 listopada 2013
po długim weekendzie
Sama nie wiem czy mogę to napisać ale jestem zadowolona. ZADOWOLONA. Nie pamiętam już kiedy miałam tak ostatnio. Zadowolona mimo tego, że zostałam w domu.
Pół niedzieli przeleżałam z Aniołem pod kołdrą. W poniedziałek spotkałam się z przyjaciółką. Odwiedziła mnie mama. W sobotę usypiałam motór. I czytałam, czytałam, czytałam. A... prawie zapomniałam... byłam też na warsztatach fotograficznych. Zrobiłam też reportaż z robótek ręcznych ;-)
Było super ;-)
Mimo, że zanosiło się na smętny czas ;-)
Pół niedzieli przeleżałam z Aniołem pod kołdrą. W poniedziałek spotkałam się z przyjaciółką. Odwiedziła mnie mama. W sobotę usypiałam motór. I czytałam, czytałam, czytałam. A... prawie zapomniałam... byłam też na warsztatach fotograficznych. Zrobiłam też reportaż z robótek ręcznych ;-)
Było super ;-)
Mimo, że zanosiło się na smętny czas ;-)
Takie cudeńko powstanie z tej pracy :-)
czwartek, 24 października 2013
wszystkiego po trochu
Życie się toczy a ja nie czuję potrzeby pisania.
Weekend kończący sezon motocyklowy wcale go nie zakończył. Jeszcze wczoraj przejechałam 200 km i wróciłam o 18 do domu. Zachód słońca był przepiękny. Siadłabym na skarpie przy drodze i patrzyła na niego gdyby nie świadomość, że gdy tylko słońce zniknie temperatura będzie nie do przeżycia.
Spotkałam się parę razy z innym panem na kawie. Miałam wyrzuty sumienia i pytania co dalej. Mam jednak wrażenie, że nie powinnam niczego analizować. Tym bardziej, że spotkania te są tak aseksualne, że aż się zastanawiam po co my się spotykamy.
Umówiliśmy się na oglądanie zdjęć. Wieczór. Ciemność. Siedzimy przy świecy i oglądamy zdjęcia. NAPRAWDĘ je oglądamy. I nic ;-) Normalnie śmiać mi się chce ;-)
Anioł jakby zrobił się bardziej. Bardziej taki jak być powinien ;-)
A to fotka ze spaceru na Rachowiec.
Weekend kończący sezon motocyklowy wcale go nie zakończył. Jeszcze wczoraj przejechałam 200 km i wróciłam o 18 do domu. Zachód słońca był przepiękny. Siadłabym na skarpie przy drodze i patrzyła na niego gdyby nie świadomość, że gdy tylko słońce zniknie temperatura będzie nie do przeżycia.
Spotkałam się parę razy z innym panem na kawie. Miałam wyrzuty sumienia i pytania co dalej. Mam jednak wrażenie, że nie powinnam niczego analizować. Tym bardziej, że spotkania te są tak aseksualne, że aż się zastanawiam po co my się spotykamy.
Umówiliśmy się na oglądanie zdjęć. Wieczór. Ciemność. Siedzimy przy świecy i oglądamy zdjęcia. NAPRAWDĘ je oglądamy. I nic ;-) Normalnie śmiać mi się chce ;-)
Anioł jakby zrobił się bardziej. Bardziej taki jak być powinien ;-)
A to fotka ze spaceru na Rachowiec.
piątek, 11 października 2013
weekend
A tymczasem ostatnie minuty pracy.
Wieczorem impreza zamykająca sezon motocyklowy. Tym razem ja jestem KAOwcem ;-)
Wieczorem impreza zamykająca sezon motocyklowy. Tym razem ja jestem KAOwcem ;-)
wtorek, 1 października 2013
jesienna pora?
Już po weekendzie! Wtorek. Nie wiem kiedy ten czas przelatuje.
Za to łapię ostatnie promienie słońca przed zimą. Próbuję naładować swój akumulator.
Tym razem ładowałam się w Wiśle.
Nasłuchałam się prześlicznej muzyki, pojeździłam po pagórkach (takich większych i mniejszych) rowerem.
Było cudnie.
Od poniedziałku natomiast Smoczyca mnie nienawidzi. Znaczy się była Anioła dowiedziała się, że z nim jestem i szlag jasny ją trafił. Trudno. Przeszłam nad tym do porządku dziennego i już ;-)
Za to łapię ostatnie promienie słońca przed zimą. Próbuję naładować swój akumulator.
Tym razem ładowałam się w Wiśle.
Nasłuchałam się prześlicznej muzyki, pojeździłam po pagórkach (takich większych i mniejszych) rowerem.
Było cudnie.
Od poniedziałku natomiast Smoczyca mnie nienawidzi. Znaczy się była Anioła dowiedziała się, że z nim jestem i szlag jasny ją trafił. Trudno. Przeszłam nad tym do porządku dziennego i już ;-)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
