czwartek, 13 października 2011

13.10.2011

Moje życie to pasmo sukcesów.
To była ironia. Lekka. Ale właśnie tak się ostatnio czuję.

Rodzicielka w domu. Wszystko wróciło do normy. Jest tak jak było.

Wyjazd do Rycerki - udany. Odprężyłam się.
Choć w samym dniu wyjazdu była ostra jazda na trasie szpital-dom. Rekord trasy uważam za pobity.









4 komentarze:

  1. Ale, że te napoje z butelek szklanych, to tą ze smoczkiem dawkowaliście sobie? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. nie. dawkowało ją sobie maleństwo ;-))

    OdpowiedzUsuń
  3. uh oh.........congnac? vodka? beer? karaoke? AND a campfire? must have been a great night!

    OdpowiedzUsuń
  4. Yes. It was a great night :-) There was motorcycle season goodbye

    OdpowiedzUsuń